niedziela, 20 stycznia 2008

Strzały w moim Kołczanie

"Oto dzieci są darem Pana, podarunkiem jest owoc łona. Czym strzały w ręku wojownika, Tym synowie zrodzeni za młodu. Błogo mężowi, który napełnił nimi swój kołczan! Nie zawiedzie się, gdy będzie się rozprawiał z nieprzyjaciółmi w bramie.”

(Ps. 127:3-5)

Raduję się, że moja żona urodziła i Bόg dał mi już trzy strzały w moim kołczanie! Trzy dziewczyny, jestem błogosławiony. Michasia ma sześć lat, Maja cztery, a Alejna tydzień. Czekałem całe dziewięć miesięcy na porόd Alejny i nareszcie urodziła się, chwale Boga, że jest zdrowa. Teraz chce ją poznać, czyli chce poznać jaka ona jest. Michasia jest słodka i zdolna, mόwi, czyta i pisze po angielsku i po polsku. Maja jest silna, energiczna, ale nieśmiała. Kocham Michasie za to kim jest i kocham też Maje, a chce poznać Alejne, jestem ciekawy jaka ona będzie.

Dzieci są błogosławieństwem, a co się z tym prawie zawsze wiąże i odpowiedzialnością. Błogosławieństwem jest bycie mężem, ale jest to też dużą odpowiedzialnością. Błogosławieństwem jest bycie pastorem, ale także odpowiedzialnością. Odpowiedzialnością jest bycie tatą, ktόry nigdy nie lekceważy. Mam kilka lat aby przygotować moje dziewczynki na życie na tym świecie. Wiem, że nie zawsze będę mόgł chronić moje dziewczyny i że pewnego dnia opuszczą dom rodzinny. Wiem, że przyjdzie dzień, w którym moje trzy słodkie dziewczynki będą „rozprawiały się z nieprzyjaciółmi w bramie”. Życie jest jak wojna i chce, żeby były na to przygotowane. Chce, żeby zawsze były radosne i spokojne. Chce, żeby moje trzy dziewczyny zawsze miały to, co pragnie ich serce i wierze, że jest to realne.

Jak mogę przygotować moje dziewczyny? Musze im pokazywać i nauczać, aby radowały się w Bogu. „Rozkoszuj się Panem, A da ci, czego życzy sobie serce twoje!” (Ps. 37:4) Tylko w ten sposób będą miały to, czego życzy sobie ich serce.

Jeżeli moje dziewczyny myślą, że radość jest w rodzinie, na pewno przyjdzie dzień, w którym będą daleko od rodziny. Jeżeli myślą, że radość jest w materialnych rzeczach, na pewno przyjdzie czas, w którym nie będą miały dużo materialnych rzeczy. Ale prawdziwa radość jest tylko w Bogu a Bόg zawsze jest ze swoimi dziećmi. Nie mogę marnować czasu, ale muszę dobrze korzystać z czasu, który Bόg mi daje na spędzanie z moimi dziewczynkami abym je przygotował. Moja modlitwa jest taka, żeby moje dziewczyny poznały naszego wspaniałego Zbawiciela - Jezusa Chrystusa i przez całe swoje życie radowały się w Nim.

Czy masz pomysły jak przygotować nasze dzieci na życie? Czy masz pomysły jak nauczyć dzieci, aby radowały się w Bogu? Opowiedz nam o tym pisząc komentarze.

3 komentarze:

Sławek pisze...

Samemu chodząc w Panu. Wychowując w wierze i zgodnie z Bożym Prawem.
Izaj. 51:8
8. Bo jak szatę pożre ich mól i jak wełnę pogryzie ich robak; lecz moja sprawiedliwość trwać będzie wiecznie, a moje zbawienie z pokolenia w pokolenie.
(BW)
1 Tym. 3:2-4
2. Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, umiarkowany, przyzwoity, gościnny, dobry nauczyciel,
3. Nie oddający się pijaństwu, nie zadzierzysty, lecz łagodny, nie swarliwy, nie chciwy na grosz,
4. Który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości,
(BW)
Izaj. 51:7-8
7. Słuchajcie mnie, wy, którzy znacie sprawiedliwość, ty, ludu, w którego sercu jest zakon! Nie bójcie się lżenia ludzi i nie lękajcie się ich pośmiewiska,
8. Bo jak szatę pożre ich mól i jak wełnę pogryzie ich robak; lecz moja sprawiedliwość trwać będzie wiecznie, a moje zbawienie z pokolenia w pokolenie.
(BW)

Dorota pisze...

Myślę, że nie ma i nie powinno być nawet więcej recept na wychowywanie dzieci niż te, które zawiera Biblia... Każde dziecko (nawet tych samych rodziców) jest przecież inne... Najlepiej chyba przekazywać dzieciom sens życia z Bogiem dając im przykład naszym życiem, pokazując mimowolnie nawet, co nas cieszy, co jest dla nas ważne, czego unikamy a do czego dążymy. Trzeba też im mówić ( i robię to czasem) jak Bóg zmienił moje życie i ile mu zawdzięczamy. Nasze codzienne (a nie tylko kościelne) życie to dla nich najlepszy drogowskaz, oby pokazywał Jezusa! Trzeba się też o nie modlić - bo przecież wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego!

leszek pisze...

W Księdze Rodzaju 8,21 jest taki fragment opisujący o tym, że usposobienie człowieka jest już złe od jego młodości, czyli będąc spadkobiercami Adama i Ewy my mamy skłonność do zła wpisaną w nasze człowieczeństwo.
My o tym wiemy (my wierzący), ale nasze dzieci o tym nie wiedzą.
Władcą tego świata jest Szatan- Jana 12:31; 14:30; 16:11.
Dlatego moim zadaniem jako rodzica jest pokazanie "właściwej drogi".

Czytamy w domu Biblię, czytamy i uczymy się fragmentów na pamięć, rozmawiamy o tym.
No i chyba najważniejsze dla mnie- daję dzieciom przykład, one(moje córki) mnie naśladują w tym co mówię i robię, i tu jest moja odpowiedzialność.

Pozdrawiam
Leszek, Siedlce