sobota, 7 listopada 2009

Podejmowanie biblijnych decyzji i wola Boża (część 4)


Dzieje Apostolskie 9:1-7

Saul jest wrogiem kościoła. Zamyka on chrześcijan do więzienia, miał on nadzór nad ukamienowaniem Szczepana. Na swojej drodze do Damaszku, Pan interweniuje. Zobaczcie co tam się wydarzyło według Biblii. Werset czwarty: „usłyszał głos mówiący do niego”, werset piąty: „I rzekł: Kto jesteś, Panie?”. Werset siódmy: „A mężowie, którzy z nim byli w drodze, stanęli oniemiali, głos bowiem słyszeli, ale nikogo nie widzieli”. Głos Pana był tam taki, że wszyscy, którzy go słyszeli, trzęśli się ze zdumienia. Kiedy Biblia mówi, że Bóg przemówił, oznacza to, że przemówił On słyszalnie. Ci, którzy twierdzą dzisiaj, że mają słowo od Boga, nie opisują tego samego doświadczenia. Kiedy nasze doświadczenia i Pismo są w konflikcie - musimy zawsze podążać za Pismem, a nie za swoim doświadczeniem.


Uczony specjalizujący się w Starym Testamencie, Bruce Waltke zgadza się z tym kiedy mówi: „za każdym razem kiedy wyrywasz Biblię z kontekstu, niszczysz intencję Bożego Słowa. To dlatego nie możesz wziąć przypadków specjalnego objawienia i uczynić ich normą dla chrześcijańskiego doświadczenia... kiedy Paweł doświadczył specjalnego objawienia, widząc człowieka wzywającego go z Macedonii, on usłuchał się. Ale specjalne objawienie Boga było rzadkim i unikatowym doświadczeniem, nawet dla Pawła... Nie możemy wziąć wyjątkowych okoliczności i uczynić z nich normę dla naszego życia. Specjalne objawienie przewodnictwa nie było normalnym apostolskim doświadczeniem. A w czasie, w którym było przyjmowane, nie było ono poszukiwane”.


DeYoung pisze: „kiedy przyjrzymy się uważnie przypadkom specjalnego objawienia w Dziejach Apostolskich – wizjom, aniołom, słyszalnym głosom, udzielaniu wskazówek... to zauważymy pewien bardzo ważny i spójny fakt. Te nadzwyczajne środki przewodzenia nie były poszukiwane.... te nadzwyczajne środki w Nowym Testamencie były po prostu nad zwyczajne. Bóg może prowadzić nas w ten sposób w rzadkich przypadkach, ale nie powinniśmy oczekiwać tego od Niego. Nie mamy żadnej wzmianki w Nowym Testamencie o tym by ktoś był zniecierpliwiony, aby usłyszeć [słowo] od Boga, żeby dowiedział się co ma robić. Paweł nigdy nie poszukiwał wyjątkowych słów poznania swojej przyszłości. Wygląda on na bardzo zatroskanego, żeby poznać i być posłusznym Bożej moralnej woli. Ale kiedy dochodzi on do rozwidlenia dróg, wahanie się i błaganie Boga, żeby dowiedzieć się, którą drogą pójść, wygląda na całkowicie obce dla apostoła”. (Po prostu ZRÓB coś - strony 70-71).


Nie ma przesady w stwierdzeniu, że jednym z głównych sposobów w jaki współcześni chrześcijanie działają sprzecznie z Pismem, bierze się z ich poprzez ciągłego poszukiwania słowa prowadzenia przez Boga, z dala od Pisma. W rzeczywistości, Jezus miał specjalne słowa dla tych, którzy zawsze domagali się znaku, Mateusza 16:4 „Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza” (BT) Zdumiewające jest to, że ci, którzy byli w obecności Syna Bożego, nadal chcieli jeszcze więcej dowodów. Dzisiaj ty i ja mamy objawione Słowo Boga, jednak dla wielu wygląda to na niewystarczające.


autor - Jason Stover

czwartek, 5 listopada 2009

Podejmowanie biblijnych decyzji i wola Boża (część 3)


Jednym z błędów jakie często popełniają chrześcijanie kiedy przychodzi do podejmowania decyzji jest błąd czekania „na to żeby Bóg mówił do nich, poza Biblią”. Często zobaczysz z pozoru uduchowionych ludzi, którzy mówią o tym jak Bóg „powiedział im coś o poranku”. Albo jak Bóg „powiedział im jaką decyzję podjąć”.

Czy zgadza się to z tym co mówi Pismo? Oczywiście, Bóg mówił do różnych ludzi w Piśmie, ale czy było to coś zwyczajnego, czy też coś nadzwyczajnego? Czy wierzący wstrzymywali się przed podjęciem decyzji aż otrzymali jakieś specjalne słowo od Boga? Czy było to normalne, że nowo-testamentowi wierzący otrzymywali bezpośrednie objawienie od Boga każdego dnia? Kiedy otrzymywali oni bezpośrednie słowa od Boga, czy były to słyszalne słowa czy po prostu myśli jakie otrzymali w ich umyśle? Są to ważne pytania, na które musimy znaleźć odpowiedź przez studiowanie Pisma w kontekście.


Wadliwa Metoda numer 2 "Bóg powiedział do mnie"


Kolejną wadliwa metoda jaka jest często używana przez chrześcijan w podejmowaniu decyzji jest metoda "Bóg przemówił do mnie". Kiedy ktoś używa jej, aby usprawiedliwić decyzję jaką podjął, nagle nie mamy możliwości kwestionowania mądrości tego wyboru. Bo kim w końcu jesteśmy, żeby kłócić się z Bogiem? Ale czy jest to biblijne? O co im chodzi kiedy mówią: "Bóg powiedział do mnie"? Dzisiaj, kiedy ludzie twierdzą, że "Bóg powiedział", to zazwyczaj mówią o jakimś niesłyszalnym odczuciu, myśli, albo rozmowie, która dzieje się wewnątrz głowy. Jest to "spokojny, mały głos" jak sami mówią. Jednakże, kiedy Bóg mówił do kogoś w Biblii, było to całkiem inne doświadczenie. Zacznijmy przez spojrzenie na fragment w pierwszej księdze królewskiej gdzie Bóg przemówi poprzez "spokojny, mały głos"


Pierwsza Królewska 19:1-18

Musicie zrozumieć kontekst tego fragmentu. Ahab i Jezebel są królem i królową Izraela i odprowadzili oni Izrael od prawdziwego Boga i poprowadzili go do wielbienia pogańskich idoli. Eliasz był prorokiem Boga zesłanym by ostrzec Izrael o jego grzechu i wezwać go do upamiętania. Bóg używał go by czynił pewne wielkie znaki i cuda w Izraelu, jak na przykład wstrzymywanie deszczu a następnie sprowadzenie ognia z nieba by pochłonąć ofiarę na oczach tysięcy ludzi. Jednak poprzez wszystkie te znaki i cuda, serce Izraela nie zmieniło się. Oni wciąż wielbią pogańskiego boga Baala.

W rozdziale dziewiętnastym, Ahab wpada w furię ponieważ Eliasz zabił wszystkich fałszywych proroków króla. Więc teraz za zabicie Eliasza została wyznaczona nagroda, a Eliasz wyrusza w pustynię. Jest on całkiem zniechęcony ponieważ pomimo wszystkich zdumiewających rzeczy jakich dokonał Bóg poprzez niego, Izrael nadal nie wierzył. Więc jest on teraz na pustyni, czuje on, że zawiódł i czuje się całkowicie samotny więc prosi Boga żeby zakończył jego życie. Wtedy Pan ponownie działa i zaczyna On przez sprowadzenie tego potężnego wiatru, który łamie na pół górę przez samym Eliaszem. Ale Biblia mówi: „Pan nie był w wietrze”.

Następnie Bóg sprowadza trzęsienie ziemi, ale Biblia mówi: „Pan nie był w trzęsieniu ziemi”. Następnie sprowadza ogień, ale „Pan nie był w ogniu”. Ostatecznie Bóg przychodzi do Eliasza i mówi poprzez cichy głos. Ważne jest zauważyć, że chociaż głos ten był cichy, to był to słyszalny głos.
To nie działo się w głowie Eliasza – jeśli ty i ja bylibyśmy tam obecni, to również usłyszelibyśmy ten głos. Tutaj Bóg przemówił do Eliasza i uczynił to w słyszalny sposób. Eliasz miał słyszalną rozmowę z Bogiem. Jest całkiem inna sytuacja z tymi, którzy twierdzą, że Bóg z nimi dzisiaj mówi. Oni zazwyczaj odnoszą się do myśli, która pojawiła się w ich głowie. Zrównywanie przypadkowych myśli czy odczuć z głosem od Boga i jest całkiem niebezpieczną praktyką.

Istnieje jednak jeszcze ważniejsze znaczenie tego fragmentu. Eliasz był tak sfrustrowany z powodu, że Izrael nie upamiętał się i był po prostu pewien, że Bóg będzie musiał zrobić coś większego i bardziej dramatycznego niż to co już zrobił. Odpowiedź Boga miała ukazać mu, że chociaż Bóg może działać poprzez wielkie dramatyczne wydarzenia, to działa On również poprzez małe wydarzenia, a to czego chciał wtedy od Eliasza, to po prostu wierność. Żadnych cielesnych znaków i cudów, po prostu bądź wierny w głoszeniu Mojego Słowa i pozwól mi dokonać reszty.

Wielu chrześcijan wpada dzisiaj w tę samą pułapkę. Ludzie przekonani, że Bóg działa tylko poprzez wielkie wydarzenia, ich prośby modlitewne skupiają się wokół tego, żeby Bóg dokonywał cudów i proszą Boga o ujawnienie się w jakiś cudowny sposób. Przecież, jeśli Bóg ma budować Swój kościół w Polsce, to musi to nastąpić.

Kiedy w rzeczywistości, Bóg działa poprzez wierne świadectwo Swoich dzieci równie efektywnie. Jeśli ludzie nie będą wierzyć spisanemu Słowu Bożemu – oni nie uwierzą też słyszalnemu głosowi od Boga.

autor - Jason Stover

poniedziałek, 2 listopada 2009

Pięćdziesiąt powodów dla których Chrystus cierpiał i umarł

31. ABYŚMY UMARLI DO ZAKONU I PRZYNOSILI OWOCE DLA BOGA


„Przeto, bracia moi, i wy umarliście dla zakonu przez ciało Chrystusowe, by należeć do innego, do tego, który został wzbudzony z martwych, abyśmy owoc wydawali dla Boga.”

Rzymian 7:4


Kiedy Chrystus za nas umarł, umarliśmy razem z nim. Bóg spojrzał na nas, którzy wierzymy, jako na zjednoczonych z Chrystusem. Jego śmierć za nasz grzech była naszą śmiercią w nim. (Zob. poprzedni rozdział.) Ale grzech nie był jedyną rzeczywistością, która zabiła Jezusa i nas. Zrobiło to również prawo Boga. Kiedy łamiemy prawo przez grzeszenie, prawo skazuje nas na śmierć. Jeśli nie byłoby prawa, nie byłoby również kary. „gdzie bowiem nie ma zakonu, nie ma też przestępstwa” (Rzymian 4:15). Ale „A wiemy, że cokolwiek zakon mówi, mówi do tych, którzy są pod wpływem zakonu, aby wszelkie usta były zamknięte i aby świat cały podlegał sądowi Bożemu”.

Nie było ucieczki przed przekleństwem zakonu. Był on sprawiedliwy;. My byliśmy winni. Był tylko jeden sposób abyśmy mogli zostać uwolnieni. Ktoś musi zapłacić karę. To właśnie dlatego Jezus przyszedł: „Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem” (Galacjan 3:13).

Dlatego, Boży zakon nie może nas potępić jeśli jesteśmy w Chrystusie. Moc zakonu by panować została podwójnie złamana. Z jednej strony, żądania zakonu zostały wypełnione przez Chrystusa w naszym imieniu. Jego doskonałe zachowywanie zakonu zostało przepisane na nasze konto (zobacz rozdział 11). Z jednej strony, kara zakonu została zapłacona przez krew Chrystusa.

To właśnie dlatego Biblia tak jasno naucza, uzyskanie dobrej relacji z Bogiem nie zachodzi na podstawie zachowywania zakonu. „Pośrednika zaś nie ma tam, gdzie chodzi o jednego, a Bóg jest jeden”. (Rzymian 3:20). „Wiedząc wszakże, że człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa” (Galacjan 2:16). Nie ma żadnej nadziei uzyskania dobrej relacji z Bogiem przez zachowywanie zakonu. Jedyną nadzieją jest krew i sprawiedliwość Chrystusa , która jest nasza tylko przez wiarę. „Uważamy bowiem, że człowiek bywa usprawiedliwiony przez wiarę, niezależnie od uczynków zakonu” (Rzymian 3:28).

W jaki zatem sposób możemy podobać się Bogu, skoro jesteśmy umarli do jego zakonu i nie jest on już naszym mistrzem? Czyż zakon nie jest wyrażeniem Bożej dobrej i świętej woli (Rzymian 7:12)? Biblijną odpowiedzią jest to, że zamiast należenia do zakonu, który wymaga i potępia, teraz należymy do Chrystusa, który wymaga i daje. Wcześniej, sprawiedliwość była wymagana z zewnątrz w literach wyrytych w kamieniu. Ale teraz sprawiedliwość powstaje wewnątrz nas jako pragnienie w naszej relacji z Chrystusem. Jest on obecny i realny. Przez swojego Ducha pomaga nam w naszych słabościach. Żyjąca osoba zastąpiła śmiercionośny spis. „litera zabija, Duch zaś ożywia” (2 Koryntian 3:6). (Zob. rozdział 14).

To właśnie dlatego Biblia mówi, że nową drogą posłuszeństwa jest przynoszenie owoców, a nie zachowywanie zakonu. „Umarliście dla zakonu przez ciało Chrystusowe, by należeć do innego, do tego, który został wzbudzony z martwych, abyśmy owoc wydawali dla Boga” (Rzymian 7:4). My umarliśmy do zachowywania zakonu, abyśmy mogli żyć do przynoszenia owoców. Owoce naturalnie rosną na drzewie. Jeśli drzewo jest dobre, owoc również jest dobry. I drzewo, w tym przypadku, jest żyjącą relacją miłości do Jezusa Chrystusa. Po to on umarł. Teraz zaprasza nas do przyjścia: „Zaufaj mi”. Umrzyj do zakonu, abyś mógł przynosić owoce miłości.


z ksiązki "50 reasons why Jesus came to die" Autor: John Piper. Used by permission of Crossway Books, a publishing ministry of Good News Publishers, Wheaton, Il 60187 USA www.crossway.org

piątek, 30 października 2009

Podejmowanie biblijnych decyzji i wola Boża (część 2)


Wszyscy chrześcijanie powinni zgadzać się z tym, że Biblia jest naszym ostatecznym autorytetem, więc kiedy przychodzi do podejmowania wyborów odnośnie właściwego i niewłaściwego postępowania, które jasno nauczane są w Piśmie, odpowiedzi powinny być oczywiste. Ale co na na temat tych wyborów, które nie są bezpośrednio omówione w Piśmie? Wszyscy wiemy, że morderstwo jest złe, albo, że kradzież jest zła, więc decyzje na temat tego czy zamordować kogoś lub czy ukraść coś, generalnie powinny być całkiem oczywiste dla naśladowcy Chrystusa. Wiemy jaka jest wola Boża na temat tych sytuacji. Ale co wtedy jeśli wybór niekoniecznie jest "właściwy albo niewłaściwy"? W jaki sposób mogę wiedzieć jaka jest Boża wola kiedy decyduję jaki kierunek studiów wybrać, albo kiedy decyduję czy zmienić pracę, czy nie, albo kiedy myślę o kupieniu domu? Czy powinniśmy oczekiwać od Boga żeby poprowadził nas do podjęcia właściwej decyzji poprzez nasze odczucia albo przez dawanie nam znaków? Czy mówi On dzisiaj do nas wciąż poprzez mały głos, jak zrobił to w przypadku Eliasza? Przez następne kilka tygodni chcę żebyśmy popatrzyli na ten temat poprzez szczegółowe przyjrzenie się Pismu.

Chciałbym zacząć tę serię kazań przez przeegzaminowanie kilku wadliwych metod podejmowania decyzji, które są często stosowane przez chrześcijan. Kiedy mówię o podejmowaniu decyzji, [znowu - better omit this word] mówię o decyzjach, które niekoniecznie są typu "białe albo czarne". Często w tego rodzaju decyzjach obie opcje mogą być dobrymi wyborami. Chcę żebyście zobaczyli, że te wadliwe metody powstają z niewłaściwej interpretacji pewnych fragmentów Biblii. W następnych tygodniach będziemy mówić o przyczynie problemów oraz o praktycznym zastosowaniu.


Pierwsza Wadliwa Metoda: Podejście Runa (Księga Sędziów 6:11-23, 36-40)

Wykorzystujemy przykład runa Gideona jako plan postępowania w znajdowaniu Bożej woli w decyzjach co do których nie jesteśmy pewni. "Boże, potrzebuję dzisiaj od Ciebie znaku żebym wiedział co mam robić". "Jeśli chcesz żebym wziął tę nową pracę, to mój szef musi do mnie dzisiaj zadzwonić. Jeśli to się wydarzy, to będę wiedział, że chcesz żebym wziął tę nową pracę". Jeśli chcesz żebym wyszła za niego za mąż, to spraw żeby oświadczył mi się w następnych dwóch tygodniach. Jeśli to się wydarzy, to będę wiedziała, że chcesz żebym za niego wyszła. Czasami nawet jeszcze prościej: "Boże, daj mi dzisiaj znak aby upewnić mnie, że zmierzam we właściwym kierunku w moim życiu".

Istnieje kilka problemów z patrzeniem na ten fragment i używaniem przykładu Gideona jako planu postępowaniu w odnajdywaniu Bożej woli.

1) Bóg fizycznie ukazał się Gideonowi, był On fizycznie i wizualnie naprzeciw niego. To nie dzieje się dzisiaj kiedy ty i ja jesteśmy zakłopotani jakąś sytuacją.

2) Bóg słyszalnie rozmawiał z Gideonem. Jest to fakt, który jest często pomijany. Kiedy ludzie dzisiaj twierdzą, że rozmawiają z Bogiem, jest to zazwyczaj jednostronne. To my tylko mówimy. Bóg słyszalnie mówił do Gideona. Mówiąc ogólnie, kiedy Biblia używa frazy "Bóg powiedział", aby opisać rozmowę, która się odbyła, [oznacza to, że] Bóg przemówił słyszalnie. Ważność tego faktu nie może być przeceniona. Dzisiaj kiedy ludzie twierdzą, że "Bóg powiedział", to mówią zazwyczaj o jakimś niesłyszalnym odczuciu albo rozmowie, która wydarzyła się w ich głowie. Nie o tym mówi ten fragment i nie o tym mówi Pismo. I szczerze mówiąc, jeśli ludzie słyszą głos wewnątrz ich głowy, to nie mamy potwierdzenia co do pochodzenia tego głosu.

Oprócz tego, kiedy ktoś miał otrzymać znak od Boga, zazwyczaj było to poprzedzone wysłannikiem, który mówił: "To będzie znak od Boga". Dzisiaj ludzie zawsze próbują rozszyfrować rzeczy, które widzą, albo doświadczają, zastanawiając się czy to Bóg próbuje się z nimi komunikować. W Piśmie, jeśli Bóg miał dać znak, każdy wiedział o tym. Ewangelia Łukasza rozdział drugi jest znakomitym przykładem, Mesjasz nadchodzi, a wy będziecie wiedzieć, że jest to Mesjasz ponieważ Łukasza 2:12 mówi: "A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie".

Żeby upewnić się, że nikt tego nie przeoczy. Bóg zesłał anioła mówiącego "Nadchodzi znak". Kiedy ludzie twierdzą dzisiaj, że mają Słowo od Boga, mówią oni o czymś, co jest o wiele mniej niż pewne, o wiele bardziej mistyczne, o wiele bardziej otwarte na nadużycie niż w przypadkach, w których występuje to w Piśmie.

3) Kiedy ty lub ja prosimy Boga żeby dał nam odpowiedź na coś i stawiamy warunki, jak uczynił to Gideon, to skąd mamy wiedzieć, że On zgadza się na nasze warunki? Gideon wiedział, bo Bóg słownie zgodził się, żeby poczekać aż powrócił w wersecie osiemnastym. Kiedy ty i jak wchodzimy w jakieś układy z Bogiem, to po prostu zakładamy, że On zgadza się na nasze warunki. Jest to całkiem niebezpieczna praktyka, żeby zakładać coś o Bogu co [nigdy] nie było objawione.

4) Historia Gideona jest przykładem miłosierdzia Boga, a nie modelem wiary dla wszystkich wierzących. Pomyśl o tym co przeczytaliśmy. ANIOŁ PANA pojawił się Gideonowi z przesłaniem, kiedy pojawił się do Jezuego, Jezue padł na swoją twarz prosząc o to, żeby jego życie zostało oszczędzone. Jaka była odpowiedź Gideona? W porządku, więc wysłucham cię, i mogę się z tobą spotkać, ale żeby wiedzieć, że jesteś naprawdę poważny, położę tę skórę owczą na ziemi. Proszę, osusz ją, a ziemię zwilż. Następnego poranka, w porządku, więc przeszedłeś tę próbę, ale żebym wiedział, że jesteś naprawdę poważny, Aniele Pana, uczyń runo wilgotnym, a ziemię uczyń suchą. "Łał, ty to zrobiłeś, więc musisz być poważny".

Czy widzicie absolutny brak szacunku dla Boga w tej historii, to, że Gideon nie został porażony śmiertelnie za niewiarę jest zdumiewające. Kiedy zrozumiemy ten fragment w kontekście, to zobaczymy wyraźnie, że nie jest to przykład tego jak powinni funkcjonować nowo-testamentowi wierzący.

czwartek, 29 października 2009

Podejmowanie biblijnych decyzji i wola Boża


Większość z nas ma wspólne pragnienie, aby dokonywać wyborów, które będą honorować Boga. Jak podchodzimy do tych wyborów jest bardzo ważne.

Czy jest racjonalne oczekiwanie od Boga żeby “powiedział nam” jakiego wyboru dokonać? Czy jest racjonalne żeby “prowadził nas” do podejmowania właściwych wyborów? A co z wystawianiem Boga na próbę jak uczynił to Gideon? Nie jest rzadkością żeby usłyszeć kogoś kto usprawiedliwia decyzję jaką uczynił przez twierdzenie, że “Bóg powiedział mi żebym to uczynił”, albo “Bóg dał mi dzisiaj znak” albo nawet “Nie mam pokoju z tą decyzją, więc musi to oznaczać, że Bóg mówi mi żebym tego nie robił”. Kiedy ludzie zmagają się z trudną decyzją, to mogą pójść tak daleko, że będą poszukiwać kogoś, kto może mieć “nowe słowo od Pana” więc może uzyskają lepsze spostrzeżenia. W rezultacie, czynienie mądrych decyzji staje się wielkim źródłem niepokojów dla wielu wierzących. Co jest znakiem od Boga? Jak mogę być tego pewnym?

Na ostatnim roku w moim koledżu byłem członkiem grupy, która miała uczyć angielskiego w Chinach przez lato. Lecimy do Chin jako nauczyciele angielskiego w nadziei na wykorzystanie wszelkiej okazji na dzielenie się Ewangelią. Jedyną przeszkodą było to, że podróż ta była całkiem droga. Około trzy miesiące przed tym jak mieliśmy odlecieć, spotkaliśmy się jako grupa żeby podzielić się prośbami modlitewnymi na temat nadchodzącej podróży. W tamtym czasie wciąż potrzebowaliśmy około dwóch tysięcy dolarów żeby móc polecieć. Jedna z dziewczyn w grupie poprosiła nas żebyśmy się za nią pomodlili, ona uzbierała całą potrzebną kwotę pieniędzy, ale nie miała wersetu od Boga, który by potwierdził, że powinna pojechać do Chin.

Pozwólcie, że powtórzę. Bóg dostarczył wszystkich potrzebnych funduszy aby mogła polecieć, ale ona nie pojechałaby jeśli nie dostałaby konkretnego wersetu od Boga, który mówiłby żeby pojechała do Chin. Ona codziennie czytała Biblię i czekała na werset, który konkretnie mówiłby o pójściu do Chin, jeśli to by się nie stało, była ona przekonana, że w ten sposób Bóg mówił: "nie jedź tam". Szukając tego specjalnego wersetu, ignorowała ona liczne fragmenty Pisma na temat ważności służenia, dzielenia się Ewangelią, postępowania w wierze. Miałem pokusę żeby napisać "WIELKIE POSŁANIE Z dwudziestego ósmego rozdziału ewangelii Mateusza" na cegle I przyłożyć ją do jej głowy. Na szczęście nie poszedłem za tą pokusą. Mówiąc poważnie, czy czekanie na werset od Boga, który by bezpośrednio mówił na temat nadchodzącej decyzji, jest uzasadnioną formą dokonywania decyzji?

Dam wam jeszcze jeden przykład, gdy byłem w koledżu, mieszkałem razem z miłym, ale niezdecydowanym chłopakiem. Chodził on na randki ze wspaniałą chrześcijańską dziewczyną i byli bliscy narzeczeństwa. Jednakże, na przestrzeni następnych czterech miesięcy, zerwał tą relację trzykrotnie i argumentował to tym, że Bóg powiedział mu żeby to uczynił, że to była to Boża wola, że stało się to w ten sposób. Czy było to prawdą, czy też może był on niezdecydowany i używał Boga jako wymówkę. Niestety, myślę, że często używamy Boga jako wymówkę na nasze niezdecydowanie i błędy. Przykładem by było: "Wiem, że nie widać w tym sensu, ale Bóg mówi mi żebym to czynił".

Problemem z tymi przykładami, które wymieniłem, jest to, że Pismo nie jest podstawą ich decyzji. Oni myślą, że jest, ale raczej zrównują swoje odczucia jelitowe, poczucia spokoju i wątpliwe znaki z bezpośrednim objawieniem od Boga. Więc szukanie Bożej woli staje się jak poszukiwanie Jeti. Bóg wydaje się odległy. Posyła On wiadomości, których nie tłumaczy i powoduje to, że chrześcijanie są niepewni jakiejkolwiek decyzji. A co najważniejsze, powoduje precedens wynoszenia osobistych doświadczeń i odczuć do tego samego poziomu i ważności co ustalone i objawione przez Boga Słowo, którym jest Biblia. Kiedy to nastąpi, to tylko już dzieli nas krok od wynoszenia naszych doświadczeń, odczuć i rzekomych znaków ponad ważność Bożego objawionego Słowa.

Ginger i ja kontaktowaliśmy się z naszą dobrą chrześcijańską przyjaciółką w Stanach, która wpadła właśnie w tę pułapkę. Lisa i jej mąż byli małżeństwem przez około dziesięć lat i mieli dwie córki. Około trzy lata temu postanowili zaadoptować inną dziewczynkę z Chin. W krótkim czasie po tym jak Lisa wróciła z Chin z nowo zaadaptowaną dziewczynką, jej mąż poinformował ją, że już jest zmęczony ciągłym udawaniem. Chociaż mówił, że był chrześcijaninem i chodził z nią do kościoła przez lata, to w nic z tego nie wierzył. Po kilku dniach wyprowadził się z domu i pozostawił Lisę z trzema małymi dziewczynkami. Więc teraz była sama, bez towarzysza, bez kogoś kto mógłby ją wspierać finansowo, I bez ojca dla dzieci. Można sobie wyobrazić przez jakie emocje przechodziła. Niestety, emocje te przejęły kontrolę nad nią na niekorzyść biblijnego myślenia i zdrowego rozsądku. Niedługo po tym, poznała ona rzekomo “chrześcijańskiego mężczyznę”.

Jest on o dwadzieścia lat starszy od niej, był żonaty i rozwiedziony trzy razy i mówi jej, że Bóg połączył ich razem. Patrząc z boku, jest całkiem oczywiste, że ma on talent do zwabiania naiwnych kobiet. Dobrze on wie co chcą one usłyszeć. Więc teraz Lisa jest przekonana, że człowiek ten został zesłany przez Boga żeby znowu jej rodzina była kompletna. Mówiliśmy jej o tym co Biblia mówi o człowieku, który traktował małżeństwo w sposób w jaki on to czynił, ale ona nie chce tego słuchać. Mówi ona: “Jason, ty nie wiesz o czym mówisz, przed tym jak chodzimy na randki, modlimy się razem”. “Jego ojciec pochodzi z Chin a do tego jest z prowincji, która jest niedaleko miejsca w którym urodziła się zaadaptowana dziewczynka”. “To nie jest przypadek, w ten sposób Bóg daje mi znak, że to jest właściwe”. Wiem w moim sercu, że jest to właściwe”. Lisa dała swoim odczuciom, emocjom I rzekomym znakom od Boga miejsce wyższego autorytetu niż Jego bezpośrednie objawienie z Pisma.

Kiedykolwiek nasze odczucia i doświadczenia są przeciwne Pismu, zawsze muszą być skonfrontowane ze Słowem Bożym. Problemem jest to, że często tak się nie dzieje i zamiast bycia posłusznymi Bożemu Słowu, zaczynamy rozumować "po prostu czuję, że to jest właściwe", albo "Wiem co mówi Biblia, ale również wiem, że Bóg chce żebym był szczęśliwy". Albo nawet "Nikt nie może mi powiedzieć, że to odczucie albo głos wewnątrz mnie nie jest od Boga".

autor - Jason Stover

wtorek, 27 października 2009

Pięćdziesiąt powodów dla których Chrystus cierpiał i umarł

30. ABYŚMY MOGLI UMRZEĆ DLA GRZECHU

I ŻYĆ DLA SPRAWIEDLIWOŚCI

On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli -1 Piotra 2:24

Dziwnie może to zabrzmieć, ale umieranie Chrystusa na naszym miejscu i za nasze grzechy oznacza, że my umarliśmy. Pomyślałbyś, że posiadanie zastępcy, który umarł na twoim miejscu oznaczałoby, że uniknąłeś śmierci. I oczywiście, my unikamy śmierci – wiecznej śmierci niekończącej się męki i oddzielenia od Boga. Jezus powiedział: „I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki” (Jana 10:28). „A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki” (Jana 11:26). Śmierć Jezusa w rzeczywistości oznacza, że: „ktokolwiek wierzy w niego nie zginie ale będzie miał żywot wieczny” (Jana 3:16).

Ale umieramy jeszcze w innym sensie - dokładnie dlatego, że Chrystus umarł na naszym miejscu za nasze grzechu. „ On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy [mogli umrzeć]” (1 Piotra 2:24). On umarł, abyśmy mogli żyć, oraz umarł on, abyśmy mogli umrzeć. Kiedy Chrystus umarł, ja, jako wierzący w Chrystusa, umarłem z nim. Biblia mówi to jasno: „Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania” (Rzymian 6:5). „Jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli” (2 Koryntian 5:14).

Wiara jest dowodem bycia zjednoczonym z Chrystusem w ten dogłębny sposób. Wierzący „zostali ukrzyżowani z Chrystusem” (Galacjan 2:20). Patrzymy znów na jego śmierć i wiemy, że w umyśle Boga, byliśmy w nim wtedy. Nasze grzechy były na nim, a śmierć na którą zasłużyliśmy, wydarzyła się nam w nim. Chrzest symbolizuje tę śmierć z Chrystusem. „Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć” (Rzymian 6:4). Woda jest jak grób. Zanurzenie pod wodą jest obrazem śmierci. Wynurzanie się jest obrazem nowego życia. I jest to wszystko obrazem tego, co czyni Bóg „poprzez wiarę” (Kolosan 2:12).

Fakt, że umarłem z Chrystusem jest bezpośrednio powiązany z jego umieraniem za mój grzech. „On poniósł”. Oznacza to, że kiedy obejmuję Jezusa jako mojego Zbawiciela, obejmuję również moją śmierć jako grzesznika. Mój grzech zaprowadził Jezusa do grobu i zaprowadzi mnie tam z nim. Wiara widzi grzech jako morderczy. Zabił on Jezusa oraz zabił mnie.

Dlatego, stanie się chrześcijaninem oznacza śmierć dla grzechu. Stare „ja”, które kochało grzech umarło z Jezusem. Grzech jest jak prostytutka, która już dłużej nie wygląda pięknie. Jest ona morderczynią mojego Króla i mnie. Dlatego, wierzący jest umarły dla grzechu i już dłużej nie jest dominowany przez jej powaby. Grzech, prostytutka, która zabiła mojego przyjaciela, nie ma żadnego uroku. Została moim wrogiem.

Moje nowe życie jest teraz kierowane przez sprawiedliwość. „On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli” (1 Piotra 2:24). Piękno Chrystusa, który umiłował mnie i oddał samego siebie za mnie, jest pragnieniem mojej duszy. I jego piękno jest doskonałą sprawiedliwością. Nakaz, który teraz uwielbiam wykonywać brzmi następująco (i zapraszam cię również do tego): „ I nie oddawajcie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości” (Rzymian 6:13).



z ksiązki "50 reasons why Jesus came to die" Autor: John Piper. Used by permission of Crossway Books, a publishing ministry of Good News Publishers, Wheaton, Il 60187 USA www.crossway.org

poniedziałek, 19 października 2009

Pięćdziesiąt powodów dla których Chrystus cierpiał i umarł

29. ABY UWOLNIĆ NAS Z NIEWOLI GRZECHU

Jemu, który miłuje nas i który wyzwolił nas z grzechów naszych przez krew swoją, I uczynił nas rodem królewskim, kapłanami Boga i Ojca swojego, niech będzie chwała i moc na wieki wieków. Objawienie Jana 1:5-6


Dlatego i Jezus, aby uświęcić lud własną krwią, cierpiał poza bramą. Hebrajczyków 13:12


Nasz grzech rujnuje nas na dwa sposoby. Czyni nas winnymi przed Bogiem, więc jesteśmy pod jego sprawiedliwym potępieniem; oraz czyni nas brzydkimi w naszym zachowaniu, a więc zniekształcamy obraz Boga, który mieliśmy odzwierciedlać. Grzech potępia nas winą, oraz zniewala nas do braku miłości.

Krew Chrystusa wyzwala nas z obu nieszczęść. Zadowala ona Bożą sprawiedliwość, a więc nasze grzechy mogą być sprawiedliwie przebaczone. Oraz pokonuje ona moc grzechu, która czyni nas niewolnikami braku miłości. Zobaczyliśmy w jaki sposób Chrystus absorbuje gniew Boga i zabiera naszą winę. Ale teraz, w jaki sposób krew Chrystusa wybawia nas z niewoli grzechu?

Odpowiedzią nie jest to, że jest on potężnym przykładem dla nas i w ten sposób inspiruje nas abyśmy wybawili się z samolubstwa. O tak, Jezus jest przykładem dla nas. I to bardzo potężnym. On wyraźnie mówił o tym, żeby go naśladować: „Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali” (Jana 13:34). Ale wezwanie do naśladowania nie jest mocą wyzwolenia. Jest nim coś głębszego.

Grzech jest tak potężnym wpływem w naszym życiu, że musimy być wybawieni przez Bożą moc, nie przez moc własnej woli. Ale ponieważ jesteśmy grzesznikami, musimy zapytać: czy moc Boga jest skierowana w kierunku naszego wybawienia czy naszego potępienia? Tutaj właśnie przychodzi cierpienie Chrystusa. Kiedy Chrystus umarł, aby usunąć nasze potępienie, otworzył on, tak jakby, zawór niebiańskiego wielkiego miłosierdzia, aby płynęło ono rzecz naszego wyzwolenia z mocy grzechu.

Innymi słowy, ratunek od winy grzechy i gniewu Boga musiał poprzedzić ratunek od mocy grzechu przez miłosierdzie Boga. Istotnymi biblijnymi słowami nazywającymi to są: usprawiedliwienie, [które] poprzedza a zabezpiecza uświęcanie. Pomiędzy tymi dwoma pojęciami jest różnica. Pierwsze jest natychmiastową deklaracją (nie winny!) a drugie oznacza stałą przemianę.

Teraz, dla tych, którzy ufają Chrystusowi, moc Boga nie służy ich potępiającemu gniewowi, ale wybawiającemu miłosierdziu. Bóg daje nam moc na zmianę poprzez osobę swojego Ducha Świętego. To właśnie dlatego piękno „miłości, radości, pokoju, cierpliwości, uprzejmości, dobroci, wierności, łagodności, wstrzemięźliwości” nazwane są „owocami Ducha Świętego” (Galacjan 5:22-23). To dlatego Biblia może uczynić tę zdumiewającą obietnicę: „Grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską” (Rzymian 6:14). Bycie „pod łaską” zabezpiecza wszechpotężną moc Boga by zniszczyć nasz brak miłości (nie od razu, ale stopniowo). Nie jesteśmy bierni w pokonywaniu naszego samolubstwa, ale również nie dostarczamy decydującej mocy. Jest to Boża łaska. I dlatego wielki apostoł Paweł powiedział: „Daleko więcej niż oni wszyscy pracowałem, wszakże nie ja, lecz łaska Boża, która jest ze mną” (1 Koryntian 15:10). Niech Bóg wszelkiej łaski, przez wiarę w Chrystusa, uwolni nas zarówno od winy jak i niewoli grzechu.



z ksiązki "50 reasons why Jesus came to die" Autor: John Piper. Used by permission of Crossway Books, a publishing ministry of Good News Publishers, Wheaton, Il 60187 USA www.crossway.org