sobota, 13 listopada 2010

„Na miejsce, zwane Kalwarią” - Łukasza 23:33


Górą pocieszenia jest góra Kalwarii; dom ukojenia wybudowany jest z drewna krzyża; świątynia niebiańskiego błogosławieństwa opiera się na rozdartej skale – rozdartej przez włócznię, która przebiła jego bok. Żadna scena w świętej historii nie raduje duszy tak bardzo, jak robi to tragedia z Kalwarii.

Czy to nie dziwne, że najciemniejsza godzina,

Jaka kiedykolwiek zaświtała na grzesznej ziemi,

Dotknęła serca delikatniejszą mocą ukojenia,

Niż wszelka radość aniołów?

Że żałobne oko powinno do krzyża się zwrócić,

Bo jaśnieje on bardziej niż betlejemskie gwiazdy?

Światło jaśnieje podczas mrocznego południa Golgoty, a każde ziele polne kwitnie słodko w cieniu drzewa, które stało się przeklęte. W tym miejscu pragnienia, łaska wykopała fontannę tryskającą wiecznie czystą jak kryształ wodą, której każda kropla może złagodzić niedole ludzkości. Wy, którzy mieliście okresy konfliktu, przyznacie, że to nie na Górze Oliwnej znaleźliście pocieszenie, to nie Góra Syjon, ani Tabor, ale Getsemani (z hebr.), Gabbata (z aram.), Golgota była dla was źródłem ukojenia. Gorzkie zioła z Getsemani często zabierały gorycz z waszego życia. Bóle Gabbaty często odpędzały wasze zmartwienia, a jęki Kalwarii powodowały, że wszystkie inne jęki ulatywały. W ten sposób Kalwaria daje nam nie znajdujące się nigdzie indziej bogate ukojenie. Nigdy nie poznalibyśmy jak wielka i głęboka jest miłość Chrystusa, jeśliby nie umarł; ani nie odgadlibyśmy głębokiego uczucia Ojca, gdyby nie wydał swojego Syna na śmierć. Codzienne błogosławieństwa, którymi się cieszymy, śpiewają o miłości, tak samo jak morskie muszle kiedy je przyłożymy do uszu, szepczą o głębokim morzu z którego pochodzą; ale jeśli chcemy usłyszeć ocean na własne uszy, to nie możemy patrzeć na codzienne błogosławieństwa, ale na transakcję dokonaną podczas ukrzyżowania. Kto chce poznać miłość, niech uda się na Kalwarię i ujrzy umierającego Człowieka boleści.

Brak komentarzy: