poniedziałek, 24 listopada 2008

Dlaczego Członkostwo Ma Znaczenie (Część 2)

-Istnienie Zarządu Kościelnego
Stałym prawidłem w całym Nowym Testamencie jest wielość starszych którzy nadzorowali ciało wierzących. Specyficzne obowiązki dane owym starszym świadczą o tym, że istniała także jasno zdefiniowana grupa członków którzy byli pod ich opieką. Między innymi rzeczami, ci pobożni mężczyźni są odpowiedzialni za prowadzenie Bożych ludzi (Dzieje 20:28, 1 Piotra 5:2), za pracowite pracowanie pośród nich (1 Tes. 5:12), za sprawowanie nadzoru nad nimi (1 Thess. 5:12; 1 Tim. 5:17), oraz za strzeżenie ich dusz (Heb. 13:17). Pismo uczy, że zdadzą oni sprawę przed Bogiem za osoby przydzielone dla ich nadzoru (Heb. 13:17; 1 Piotra 5:3).
Odpowiedzialności te świadczą o tym, że musi istnieć wzajemnie uznawane członkostwo w lokalnym kościele. Starsi zboru mogą przewodzić ludziom i być za nich odpowiedzialni przed Bogiem za ich dobry stan duchowy tylko wtedy gdy wiedzą kim oni są; mogą sprawować nad nimi nadzór gdy znają tych za których są odpowiedzialni; a mogą wypełnić swój obowiązek przewodzenia owczarni tylko wtedy gdy wiedzą kto jest częścią owczarni a kto nim nie jest. Starsi zboru nie są odpowiedzialni za dobry stan duchowy każdej osoby która odwiedza kościół albo uczęszcza sporadycznie. Raczej, są oni odpowiedzialni głównie za prowadzenie tych którzy oddali się pod opiekę i zwierzchność starszych, a jest to robione poprzez członkostwo kościelne.
I na odwrót, Pismo naucza, że wierzący mają podporządkować się swoim starszym. Hebrajczyków 13:17 mówi, „Bądźcie posłuszni przewodnikom waszym i bądźcie im ulegli.” Pytanie dla każdego wierzącego brzmi, „Kim są twoi starsi?” Osoba która odmówiła przyłączenia się do lokalnego kościoła i powierzenia się pod opiekę zwierzchności starszych, nie posiada starszych. Dla takiej osoby, posłuszeństwo z Hebrajczyków 13:17 jest niemożliwe. Ujmując to prostymi słowy, werset ten zakłada, że każdy wierzący wie komu ma się podporządkować, co wymaga przynależności kościelnej.

-Egzekwowanie kościelnej dyscypliny
W Mateusza 18:15-17, Jezus daje nam zarys na temat tego w jaki sposób kościół powinien szukać przywrócenia wierzącego który popadł w grzech – cztero-stopniowy proces powszechnie znany jako dyscyplina kościelna. Po pierwsze jeśli brat grzeszy, należy go prywatnie skonfrontować przez pojedynczą osobę (w. 15). Jeśli odmawia on opamiętania się, osoba ta musi wziąć ze sobą jednego lub dwóch innych wierzących żeby skonfrontować go ponownie (w. 16). Jeśli grzeszący brat odmawia słuchania dwóch lub trzech, mają oni obowiązek powiedzenia o tym kościołowi (w. 17). Jeśli nadal nie ma opamiętania się, ostatecznym krokiem jest wykluczenie go ze zgromadzenia (w. 17; cf. Kor. 5:1-13).
Egzaminowanie kościelnej dyscypliny według Mateusza 18 i innych fragmentów (1 Kor. 5:1-13; 1 Tym. 5:20; Tytusa 3:10-11) zakłada, że starsi kościoła wiedzą kim są inni członkowie. Na przykład, starsi Grace Community Church nie mają ani odpowiedzialności ani zwierzchności żeby dyscyplinować członka kościoła na sąsiedniej ulicy. Niestety, szeroko rozpowszechniony brak zrozumienia członkostwa kościelnego spowodował, że zaszła potrzeba żeby nasi starsi dyscyplinowali nie tylko formalnych członków ale również tych którzy regularnie uczęszczają do Grace Community Church. Jednakże, nauczanie Biblii na temat dyscypliny kościelnej zakłada członkostwo kościelne.

-Napominanie i wzajemne budowanie się
Nowy Testament naucza, że kościół jest ciałem Chrystusa oraz, że Bóg wezwał każdego członka do życia poświęconego wzrostowi tego ciała. Innymi słowy, Pismo nawołuje wszystkich wierzących do budowania innych wierzących przez praktykowanie „jeden-drugiego” w Nowym Testamencie (np. Heb. 10:24-25) oraz używanie duchowych darów (Rzym. 12:6-8; 1 Kor. 12:4-7; 1 Piotra 4:10-11). Wzajemne budowanie się może mieć miejsce jedynie w kontekście zbiorowego ciała Chrystusa.
Nawoływanie do tego rodzaju służby zakładaja, że wierzący zobowiązali się innym wierzącym w konkretnym lokalnym zgromadzeniu. Członkostwo kościelne jest po prostu formalną drogą na uczynienie tego zobowiązania.

-Konkluzja
Życie z tym zobowiązaniem do lokalnego kościoła zawiera wiele odpowiedzialności: stanowienie przykładu pobożnego stylu życia w społeczności, używanie swoich duchowych darów w pracowitej służbie, wspieranie finansowe pracę posługi, dawanie i przyjmowanie napomnień w łagodności i miłości oraz wierne uczestnictwo w nabożeństwach. Wiele jest oczekiwań ale gra toczy się o wielką stawkę. Bo tylko kiedy każdy wierzący jest oddany takiemu rodzajowi zobowiązania, kościół jest w stanie żyć zgadnie ze swoim wezwaniem jako reprezentant Chrystusa tutaj na ziemi. Po prostu, członkostwo ma znaczenie.

14 komentarzy:

vinnica pisze...

Witaj Ben tu Małgorzata Hernik z Siedlec, z Kościoła Zielonoświatkowego nie wiedziałam że masz bloga, podoba mi sie on bardzo, to świetny pomysł...aby podzielić się swoimi przemyśleniami zapraszam cię również moja strone www.vinnica.pl
jak bedziesz miał czas...

Pozdrawiamy was We trójke Małgosia, Włodek i Esterka ;-)

Anonimowy pisze...

Witam!
Kiedy mówimy o starszych w Kościele dla porządku powinniśmy postawić sobie pytanie, które z rzeczy dzisiejszych były już w czasach biblijnych, a które pojawiły się później jako specyficzny produkt tej epoki. Innymi słowy: czego o starszych i starszeństwie dowiadujemy się z Biblii a co obserwujemy teraz. Biblia mówi że starszy (zwróćmy tu uwagę na samo znaczenie słowa „starszy”) jest mężem jakowejś żony i świadectwo jego życia jest takie, że ma on dzieci wierzące. Samo słowo starszy oraz fakt posiadania dzieci o których dało by się powiedzieć, że opowiedziały się świadomie po stronie Boga sugeruje osobnika w kwiecie wieku z dziećmi odchowanymi. Skoro zaś można ubiegać się o starszeństwo mając takie doświadczenia, to znaczy że wcześniej przez powiedzmy 45 lat żyło się jak normalny obywatel pracując w pocie czoła na utrzymanie swojej rodziny. Ten obraz jest całkowicie zgodny z obrazem naszego pierwszego pasterza, pastora, starszego: Jezusa. On ciężko fizycznie pracował na potrzeby swojej rodziny przez 30 lat aby potem przez 3 lata nauczać.
Oczywiście nie jest to żelazna zasada bowiem znamy doskonale przykład Tymoteusza o którym czytamy: 1Tm 4:12 "Niechaj cię nikt nie lekceważy z powodu młodego wieku; ale bądź dla wierzących wzorem w postępowaniu, w miłości, w wierze, w czystości." Nie wiemy czy możemy traktować Tymoteusza jako stricte starszego, niemniej jednak zalecenie ogólne Pana jest takie aby starszy był kimś bardziej niż doświadczonym. Ta sprawa jest niezwykle ważna i trzeba sobie jasno powiedzieć: aby autorytet był wiarygodny musi być kimś takim jak my doświadczonym w tych samych trudach i bólach, taki był Jezus.
Kolejna ciekawostka to kwestia finansów. Do jakiego stopnia ta osoba- ów starszy- może korzystać z nie-swoich pieniędzy. Innymi słowy czy starszy to ZAWÓD wykonywany za pieniądze, czy też specyficzny rodzaj SŁUŻBY, gdzie pieniądze pobierane są tylko wtedy gdy ZMUSZA do tego sytuacja, czyli gdy samemu na pewno NIE MOŻNA ich zarobić. Ten delikatny temat pozostawmy otwarty dla oceny każdego chrześcijanina, wiemy jednak że Paweł robił namioty aby nie stwarzać niepotrzebnych kontrowersji. Sądzę że tam gdzie mamy jakieś wątpliwości biblijne można zawsze posłużyć się rozumem. A rozum mówi że „opieka duchowa” nad grupą 1000 osób może wyeliminować zawodnika z rynku pracy. Opieka nad grupą 10 osób może wyeliminować także, ale te sytuacje będą się między sobą trochę różnić.
Ocena należy i tutaj do zainteresowanych.
I wreszcie sam deser czyli kwestie nauczania i denominacji. O ile założymy że wiodące denominacje, w Polsce jest to Kościół K.- są poza konkursem bo troszkę za mocno polubiły blaski tego świata- zostają nam te, które zakładają tzw. narodzenie się na nowo. W Siedlcach mamy: adwentystów, zielonoświątkowców, baptystów i jeszcze może ze dwie jakieś drobnice. Każdy z tych „kościołów” ma swojego starszego, bo starszych (choć tak uczy Biblia) to raczej de facto żaden nie ma. Biblia mówi o starszych zboru w Efezie czy Filippi. Ciekawy jestem czy starsi w/w denominacji uważają się za współstarszych zboru w Siedlcach. Czy może raczej brak sympatii skrywają za chłodną rezerwą… Oczywiście każdy z nich jest przekonany że tylko on naucza w sposób możliwie najwierniejszy Pismu Świętemu…
To takie luźne myśli na dobranoc.
Senny Siedlczanin.

Leszek pisze...

Mój poprzednik "senny siedlczanin" (mam nadzieję, że to stan fizyczny a nie duchowy), napisał to co we mnie się kołatało od ładnych kilku m-cy.
Brakowało mi odwagi by jasno i klarownie (przynajmniej dla mnie) przedstawić sprawę, a być może problem zborów- społeczności innych niż kk.
Jest takie powiedzenie, "z braku laku i kit dobry".

Pozdrawiam
Leszek, Siedlce
(ostatnio "niezrzeszony")

Ben Layer pisze...

„Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony... który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości,” 1 Tym. 3:2-4
„Takich, którzy są nienaganni, są mężami jednej żony, którzy mają dzieci wierzące, które nie stoją pod zarzutem rozpusty lub krnąbrności.” Tyt. 1:6
Biskup, albo pastor w zborze musi wypełnić pewny kwalifikacja dotyczący jego życie osobiste i także jego rodzina. Ale nie musi mieć dojrzały dzieci zanim może stać się biskupem albo pastorem w zborze. Jezus zaczynał Jego publiczny służba kiedy miał około 30 lat i nie miał dzieci. Paweł nie miał dzieci, Tymoteusz nie miał dojrzały dzieci. Jeżeli członek zboru ma dzieci i nie jest dobrym ojcem, wtedy nie może być pastorem. „Bo jeżeli ktoś nie potrafi własnym domem zarządzać, jakże będzie mógł mieć na pieczy Kościół Boży?”

Anonimowy pisze...

Witam!
Aby dyskusja była merytoryczna musi ona opierać się na faktach, aby dyskusja merytoryczna była też biblijna musi opierać się na tym co jest napisane w Biblii. Będąc pastorem należy z większą rozwagą cytować fragmenty biblijne Panie Ben. Podaje Pan przykłady trzech postaci z Nowego Testamentu, które miałyby usprawiedliwiać sytuację gdy starszy/ pastor/ biskup/ jest zbyt młody i niedoświadczony dla pełnienia takiej roli. Te przykłady to:
a)Tymoteusz
b)Jezus
c)Paweł.
Zajmiemy się tym po kolei.
O Tymoteuszu wiemy na pewno że był mądrym młodzieńcem gdyż od dziecięcych lat zgłębiał Pisma. 2Tm 3:15 "I ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa." Jednak Pismo mówi wyraźnie że Tymoteusz nie był starszym ani biskupem. On był ewangelistą. 2Tm 4:5 "Ale ty bądź czujny we wszystkim, cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją." – Biblia Warszawska; 2Tm 4:5 "Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie!" – Biblia Tysiąclecia. Są takie służby, dary które można ze sobą połączyć: na przykład mówienie innymi językami można połączyć z wykładem tychże języków: „Dlatego ten, kto mówi językami, niechaj się modli o dar wykładania ich.”- 1Kor 14:13. Ale są takie których się połączyć nie da i do nich należą bycie ewangelistą i bycie starszym. Ewangelista bowiem jest wypełnieniem nakazu Jezusa aby iść i głosić ewangelię, to jest ktoś kto niesie Dobrą Nowinę dla coraz to nowych ludzi. Natomiast starszy to osoba która w tym jednym konkretnym miejscu zajmuje się 10, 20, 30 lat ludźmi którzy w tym miejscu mieszkają. Widziałem w Polsce wiele takich sytuacji gdy ewangelista przyjeżdżał do jakiegoś miasteczka (często z Zachodu) opłacał tam salę ogłaszał że będzie tu jakiś-tam kościół a następnie zostawał pastorem tego czegoś. Niestety w znakomitej większości wypadków po 5, 10 latach ten ewangelista-pastor wyjeżdżał a cały kościół się wtedy rozlatywał. Dzieje się tak wtedy gdy ewangelista, misjonarz przejmuje funkcje starszego. W liście Pawła do Tymoteusza zaś wyraźnie czytamy: 2Tm 4:9 "Staraj się przyjść do mnie rychło;" albo : 2Tm 4:21 "Staraj się, abyś przyszedł przed zimą. Pozdrawia cię Eubulus i Pudens, i Linus, i Klaudyja, i bracia wszyscy." (Biblia Gdańska) Nie wiem dokładnie jaka odległość dzieliła Tymoteusza od Pawła, ale jeżeli Paweł prosi aby tamten przyszedł „przed zimą” to raczej nie jest to 20 kilometrów. A skoro nie ma samochodów ani samolotów, to pewnie jak przyjdzie przed zimą to zostanie na całą zimę. Jak można być gdzieś starszym ja się prowadzi taki styl życia? Co to za pasterz co na pół roku zostawia owce same? To byłby dobry pasterz? Dlatego powtarzam: Tymoteusz był porządnym chrześcijaninem, bardzo mądrym mimo młodego jeszcze wieku ale NIE BYŁ STARSZYM, był on ewangelistą. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku Tytusa, którego fragment Pan cytuje: Tt 1:5 "Pozostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co pozostało do zrobienia, i ustanowił po miastach starszych, jak ci nakazałem," Tytus miał ustanowić po miastach starszych (jako ewangelista), ale sam nie był starszym.
Co do Pawła Apostoła że niby nie miał żony, to jest oczywiście prawda. Ale że Paweł nie mieszkał w jednym miejscu jako miejscowy starszy tylko miał inne zadania (bardziej wędrowne) to też wiemy z Biblii: „W Antiochii, w tamtejszym zborze, byli prorokami i nauczycielami: Barnaba i Symeon, zwany Niger, i Lucjusz Cyrenejczyk, i Manaen, który się wychowywał razem z Herodem tetrarchą, i Saul.
"A gdy oni odprawiali służbę Pańską i pościli, rzekł Duch Święty: Odłączcie mi Barnabę i Saula do tego dzieła, do którego ich powołałem." Wtedy, po odprawieniu postów i modlitwy, nałożyli na nich ręce i wyprawili ich. A oni, wysłani przez Ducha Świętego, udali się do Seleucji, stamtąd zaś odpłynęli na Cypr, Dz 13:1-3 Tak więc o Pawle czytamy że w zborze antiocheńskim był nauczycielem oraz prorokiem. Ale nie starszym. Starsi zostali na miejscu, a jego odprawili do Seleucji bo miał chłop inne zadania.  Potem zaś Paweł zwędrował cały basen Morza Śródziemnego głosząc Chrystusa, nie siedział w jednym miejscu jako starszy. Więc Paweł też nie jest dobrym przykładem.
Jeżeli chodzi o postać numer 3 czyli samego Pana Jezusa Chrystusa, że niby był młody bo miał 30 lat i już nauczał i dlatego teraz młodzika można zrobić pastorem to ja po prostu z czystego miłosierdzia dla Pana, Panie Ben już tego nie będę komentował ale to są raczej takie banialuki.
Pozdrawiam, Senny Siedlczanin.

Ben Layer pisze...

Nie chce usprawiedliwiać sytuację gdy starszy/ pastor/ biskup/ jest zbyt młody i niedoświadczony dla pełnienia takiej roli.

Bόg nam oszczegał, że ludzie ktόrzy prowadzają zbor będą bardziej odpowiedzialny niz innych w zborze. „Niechaj niewielu z was zostaje nauczycielami, bracia moi, gdyż wiecie, że otrzymamy surowszy wyrok.” -Jak. 3:1
Nie możemy pozwolić bylykim być pastorem. Na pewno Tymoteusz, i Paweł są dla nas dobrymi przykładami pracowitość, odpowiedzialność, świętość, gorliwość i Jezus jest doskonałem przykładem.

Na pewno niektόry ludzie są zbyt młody i niedoświadczony dla pełnienia takiej roli. Ale sam wiek nie jest najważniejszy rzecz. Niektόrzy ludzie ktόrzy mają 70 lat są tak głupi jak niektόrzy ludzie ktόrzy mają 30 lat. A są ludzie mając 30 lat ktόrzy mają już mądrości i pokora od Boga. I tak jak Tymoteusz mogą wypełnić rola pastora, nie w pyche ale pokornie poznając jaka to jest poważna odpowiedzialność. Niech Bόg im prowadzić i niech starszy ludzie im popierać i pomagać.

Anonimowy pisze...

Witam po raz kolejny!
Przepraszam, wydaje mi się że Pan Ben stara się zmienić temat. Rozmawialiśmy o tym czy Biblia podaje przykłady „starszych” którzy byliby „młodsi” lub bez żony. Pan Ben przytoczył 3 przykłady: Tymoteusz, Paweł i Jezus. Ja zaś, podając konkretne cytaty z Pisma dowodzę, że Tymoteusz czy Paweł nie są dobrymi przykładami w TEJ SPRAWIE ponieważ nie zajmowali takiego stanowiska w kościele. Jako chrześcijanin Tymoteusz jest dla nas dobrym przykładem, ale jako starszy nie jest wcale przykładem bo nie był starszym. To tyle na ten temat.
Mógłbym jeszcze pisać o tym, że członkostwo lub zapisywanie się nie ma żadnego znaczenia. Ale jestem Senny Siedlczanin i idę spać. Dobranoc.

Ben Layer pisze...

Grecki słowo episkopos jest tłumaczony pastor/starszy/biskup ale w wspołczesnym polskim ma znaczenia nadzorca. Paweł, Tymoteusz, i Tytus byli nadzorcami w zborach w pierwszym wieku. Oni byli episkopos. Bardzo chętnie pisze cały artukuł na temat odpowiedzialności Pastora, może w przyszłym tygodniu. Być pastorem jest powazną odpowiedzialnością i jednocześniej wielkim przywilejem.

Anonimowy pisze...

Witam!
Tt 1:5 "Pozostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co pozostało do zrobienia, i ustanowił po miastach starszych, jak ci nakazałem," - Tytus miał ustanowić po miastach- wielu miastach nie jednym- starszych (jako ewangelista), ale sam nie był starszym w jakimś konkretnym mieście, bo skoro miał w wielu miastach starszych ustanowić, to nie mógł być starszym w jednym z nich. Był on tak jak Tymoteusz ewangelistą „sposobnym do nauczania”.2Tm 4:5 "Ale ty bądź czujny we wszystkim, cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją." – Biblia Warszawska; 2Tm 4:5 "Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie!" – Biblia Tysiąclecia. Jeżeli nawet przyjmiemy że słowo episkopos oznacza nadzorcę nie pasterza i jeśli założymy że Tymoteusz czy Tytus byli takimi nadzorcami, to musimy zapytać: Czy nadzorca pilnuje tego co nadzoruje czy jeździ tu i tam zostawiając na pastwę losu to, co mu teoretycznie powierzono. Z uważnej lektury listów Pawła do Tymoteusza i Tytusa wynika, że starszy, episkopos jest kimś na stałe związanym z jednym miejscem, ma dobrą opinię w okolicy także u niewierzących ( a więc wszyscy go od dawna znają). Jak dobry pasterz nie opuszcza owiec tak dobry opiekun nie opuszcza swojego kościoła. Dlatego można wyprowadzić wniosek. Ktoś kto chce podróżować- choćby nawet w słusznej sprawie- nie może pełnić funkcji lokalnego nadzorcy. Tak mówi Biblia.
Kim jest pastor, skąd się biorą tacy ludzie? Widzimy że starszy, pastor w naszych czasach stał się takim samym zawodem jak ślusarz albo informatyk. Po ukończeniu odpowiedniej szkoły młody człowiek jedzie „pracować jako pastor”.
Ta sytuacja rozwijając się od ponad tysiąca lat w kościele katolickim doprowadziła do powstania duchowieństwa, współczesnych faryzeuszy. U współczesnych „starszych” można zauważyć wiele cech faryzejskich- niechęć do pracy zarobkowej, korzystanie z pieniędzy innych ludzi, arogancja, przeświadczenie o lepszej znajomości „pism”. Tak jak faryzeusze stali się karykaturą Boga, tak starsi, pastorzy, księża stali się karykaturą Jezusa. Stało się tak jak zapowiadał Jan w Apokalipsie: Ap 3:17 "Chlubisz się tym, że jesteś bogaty, że nadal się wzbogacasz, że nie brak ci niczego, a nigdy nie pomyślałeś o tym, że w rzeczywistości jesteś nieszczęśliwy, godny politowania, biedny, ślepy i nagi."
Ludzie ci chcą aby sprawy organizacyjne: zapisy, listy członków, usztywnione modlitewne spotkania były istotą życia chrześcijanina. Tymczasem o zapisywaniu się (oprócz tzw. „list wdów” –którym trzeba było po prostu pomóc) Biblia nigdzie nie wspomina. O „nabożeństwach” również. Hbr 10:25 "Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak to już niektórzy zwykli czynić, ale zachęcajmy się wzajemnie [do udziału w nich], i to tym bardziej, im bardziej jesteśmy przekonani, że zbliża się dzień [Pański]."
Zachętę do nie opuszczania wspólnych spotkań władze kościelne lubią cytować jako zachętę do uczęszczania na nabożeństwa. Problem polega na tym, że współcześni chrześcijanie powinni być Królewskim Kapłaństwem. A kapłan cały czas służy przy Świątyni, więc nie potrzebny mu jakiś termin extra aby zwrócić się do Boga. Chyba że ten kościół to teatr, ułuda religijnej pozy. Wtedy cały tydzień człowiek prowadzi puste i leniwe życie, a raz na tydzień idzie gdzieś pośpiewać i pokiwać głową, że to niby dla Boga. Taka jest religia, morderca żywej wiary w Żywego Boga.
Nienawidzę tego systemu: „Mt 23:13 "Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że zamykacie Królestwo Niebios przed ludźmi, albowiem sami nie wchodzicie ani nie pozwalacie wejść tym, którzy wchodzą."
Czy zapisywanie się ma znaczenie? Zależy dla kogo. Dla faryzeuszy tak bo to daje im rację bytu, osób niby „duchowych”, rządzących innymi.
W czasach Pana Jezusa byli ludzie, którzy byli szczególnie o sobie przekonani, że są blisko Boga i robią możliwie to co się Jemu podoba. Uczeni w Piśmie, Faryzeusze, Duchowni. Jezus był pełen miłosierdzia i praktycznie dla każdego znalazł zrozumienie, nawet dla złodziei i prostytutek, ale do tych fałszywych leniuchów miał widoczną niechęć. Czy to nie znamienne?
Senny Siedlczanin.

Ben Layer pisze...

Przykro mi, że nie jesteś członkiem zboru w którym Boży lud może cię wspierać, a ty możesz służyć. Gdzie możesz systematycznie słuchać nauczania i być pod autorytetem pastora. Gdzie razem z innymi możesz służyć takim ludziom w potrzebie jak wdowy. Zorganizowany zbór pod autorytetem wykwalifikowanych starszych jest Bożym pomysłem, nie moim. Nigdy nie jest dobrym pomysłem buntować się przeciwko Bogu.

Anonimowy pisze...

Witam!
Pisze Pan: "Zorganizowany zbór pod autorytetem wykwalifikowanych starszych jest Bożym pomysłem, nie moim." Wykwalifikowanych??? Czyli jakich? Po szkole biblijnej (te kwalifikacje są cienkie, operujecie wyuczonymi doktrynami jak automaty) nie zarabiających wcale na swoje utrzymanie, lecz korzystających z pieniędzy innych ludzi? Żyjących w dziwacznej rzeczywistości oderwanej od rzeczywistości normalnych ludzi pracujących ciężko na swoje utrzymanie? To są te kwalifikacje? To parodia biblijnego chrześcijaństwa. Tam starszy był WZOREM dla zboru we wszystkich życiowych sprawach, a nie "zawodowym duchownym", to śmieszne.
Senny Siedlczanin.

Anonimowy pisze...

Gwoli ścisłości: 1 Tes. 2:7
7. Chociaż jako apostołowie Chrystusa mogliśmy być w wielkim poważaniu; przeciwnie, byliśmy pośród was łagodni jak żywicielka, otaczająca troskliwą opieką swoje dzieci. (Mowa o Pawle, Sylwanie i Tymoteuszu)
(BW)
Efez. 4:11
11. I On (Jezus) ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami,
(BW)
Powszechnie uważa się, że są to posługi dla całego Kościoła a nie tylko lokalnego zboru. Dla mnie jest jasne, ze ani Pawel, ani Tymoteusz czy Tytus nie byli starszymi. Oni byli apostołami, ewangelisatmi lub co najmniej współpracownikami Pawła, którym zlecał pewne zadania jak np. wyznaczenie starszych w zborach.
1 Tym. 5:17
17. Starszym, którzy dobrze swój urząd sprawują, należy oddawać podwójną cześć, zwłaszcza tym, którzy podjęli się zwiastowania Słowa i nauczania,
(BW)
1 Tym. 5:19
19. Przeciwko starszemu skargi nie przyjmuj, chyba że jest ona oparta na zeznaniu dwu lub trzech świadków.
(BW)
To wyraźnie wskazuje, ze jako apostołowie raczej nadzorowali starszych i to co się dzialo w zborach a nie sami byli starszymi. oczywiście można się z tym nie zgodzić ale 2 Kor. 11:28
28. Pomijając te sprawy zewnętrzne, pozostaje codzienne nachodzenie mnie, troska o wszystkie zbory.
(BW)
gość

Anonimowy pisze...

Jeśli chodzi o np. napominanie wierzących z innych zborów to ja nie widzę żadnych przeszkód aby to czynić. Czy dlatego nie jest moim bratem w Chrystusie, bo należy do innego zboru? Czy Jezus powiedzial: "Jeśli brat z twojego zboru zgrzeszy to idź go napomnij"?

Anonimowy pisze...

Senny- przyjdź na ul. Starowiejską 12, 2 piętro o 10.30 w niedzielę, posłuchaj co mówi Pan Ben a potem usiądź z Nim i porozmawiaj. Tak sam na sam. Bo o co Ci teraz chodzi? Jesteś mądzrzejszy od Pana Bena? No może i jesteś. Tylko używasz swojej mądrości z pychą. A ja-niestety przez takich jak Ty serdecznie dziękuję za społeczność w jakimkolwiek kościele. Każdy mądry, napuszony, wali cytatami z Biblii a zwykłej pokory za grosz. To jest obraz "polaczków". Gdzie tu miłość? Bij się chłopie w persi, bo to dzięli Tobie i takim jak Ty jest -1 (minus jeden).
Zmęczony Siedlczanin.